B

Budapeszt – co warto wiedzieć przed wyjazdem?

POP-UP park - Budapeszt

W Budapeszcie byłem już trzy razy i nie zapowiada się, bym na tym poprzestał – już planuję najbliższy wyjazd, w któryś z ciepłych, letnich miesięcy. To miasto tak bardzo mi się spodobało, że chcę do niego wracać i wracać, a najlepiej pozostać tam na stałe – gdyby tylko język węgierski był taki prosty! Niestety nie jest, więc pozostaje mi zadowolić się weekendowymi wypadami na Węgry.

Swoją pierwszą wizytę w Budapeszcie odbyłem latem, przy okazji wizyty na Uniwersytecie Komeńskim w Bratysławie. Ciężko było nie skorzystać z okazji i nie ruszyć z średnio atrakcyjnej stolicy Słowacji gdzieś dalej – w końcu te dwa miasta łączą ledwie trzy godziny jazdy.

Pozostałe dwa wypady do Budapesztu były zaplanowane typowo pod zwiedzanie miasta – jeden z nich miał miejsce wiosną, a drugi jesienią – i obydwa pokazały mi miasto od innej strony! Pozostaje mi jeszcze zwiedzić Budapeszt zimą 😉

Przygotowałem dla Was wpis o węgierskiej stolicy, jednak był on tak długi, że musiałem podzielić go na mniejsze części. Przed Wami część pierwsza, a kolejne już niedługo!

Budapeszt – podstawowe informacje

Węgry - flaga

Węgierska stolica to największe miasto w kraju – mieszka tutaj blisko 20% ludności. Miasto położone jest w północnej części kraju, nad rzeką Dunaj. Formalnie zostało stworzone pod koniec XIX wieku z trzech miast: Budy, Óbudy oraz Pesztu. W 1950 roku do Budapesztu przyłączono 23 okoliczne miejscowości, przez co miasto znacząco się powiększyło, zarówno terytorialnie, jak i pod względem zamieszkującej je ludności.

Ze względu na ukształtowanie terenu miasto jest dzielone na górzystą Budę i płaski Peszt. Te dwie części, choć pod wieloma względami bardzo różne (Buda jest dosyć bogatą częścią miasta, natomiast Peszt jest biedniejszy) dobrze się dopełniają, a dopiero zwiedzenie obu uświadomiło mi, jak różnorodnym miastem jest Budapeszt – i to właśnie ta różnorodność przyciąga mnie do Budapesztu!

A wśród Węgrów krąży nawet dowcip, który mówi, że Budapesztańczyków dzieli się na tych, którzy mieszkają w Budzie i na tych, którzy chcieliby mieszkać w Budzie. 😉

Waluta i ceny

Na Węgrzech obowiązującą walutą jest forint, którego kurs wynosi około 1,30 zł za 100 HUF. W Budapeszcie nie ma problemu z płatnościami kartą – terminale można znaleźć w prawie każdym sklepie, łatwo dostępne są także bankomaty. Część z nich może jednak naliczać prowizje za wypłatę gotówki, dlatego warto poszukać bankomatu, w którym można wypłacić pieniądze bezprowizyjnie – mi udało się to w bankomatach sieci OTP, K&H, MKB.

Aby dodatkowo zaoszczędzić pieniędze przy przewalutowaniu, korzystam z wielowalutowej karty Revolut – dzięki niej wymieniam pieniądze po międzybankowym kursie wymiany. Warto jest zamówić sobie taką kartę – jej utrzymanie nic nie kosztuje, więc na co dzień może leżeć sobie w szufladzie, a na wyjazdach bardzo się przydaje 😉 Jeśli zarejestrujecie się z mojego linku polecającego otrzymacie darmową dostawę Waszej karty płatniczej do domu.

Czy w Budapeszcie jest drogo? Odpowiem najbardziej dyplomatycznie, jak tylko mogę – to zależy. Część produktów jest droższa niż w Polsce, część jest tańsza. Dobrym przykładem jest tutaj niezdrowe jedzenie – zostało ono obłożone dodatkowym podatkiem, więc za chipsy, napoje gazowane czy jedzenie z fast-foodów zapłacimy dużo więcej niż w Polsce. Ogólnie rzecz biorąc, różnice w cenach wyrównują się w stosunku do Polski, więc za zakupy zapłacicie mniej więcje tyle, co w dużym, polskim mieście.

A gdzie robić zakupy? Na każdym rogu będzie na Was czyhał Spar – popularny sklep z zielonym logo w kształcie choinki. Na jednorazowe zakupy jak znalazł, jednak przy regularnych odwiedzinach z Waszych portfeli wypłynie sporo forintów – ceny w tej sieci są z reguły wyższe, niż w innych sklepach. Warto rozejrzeć się za innymi sklepami, takimi jak Aldi, CBA Cent czy Lidl.

Ile pieniędzy zabrać ze sobą? Ja na każdy dzień planuję wydać około 80-100 zł – z reguły wydaję mniej, jednak nadprogramowe finanse upłynniam ostatniego dnia, obkupując się w wino. Jeśli nie zamierzacie stołować się w najdroższych restauracjach i nie planujecie jeść zupek chińskich, 80-100 zł na każdy dzień będzie dobrą kwotą.

Jak dotrzeć do Budapesztu?

Wiele osób zadaje sobie pytanie – jak (tanio) dojechać do Budapesztu? Możliwości jest kilka, ale nie wszystkie należą do najtańszych. Pociąg, autobus, samochód, samolot – co wybrać? Jak najlepiej dojechać do Budapesztu?

Samolot: Port lotniczy Budapeszt im. Ferenca Liszta znajduje się w odległości 16 km od centrum Budapesztu. Bezpośrednio z Polski możemy polecieć tylko z Warszawy (LOT, Wizzair) i Krakowa (LOT). Osobiście uważam, że podróż samolotem na Węgry to pomyłka – podczas każdego wyjazdu staram się zaopatrzyć w dużą ilość odpowiednio oprocentowanych trunków (bo węgierskie wino to jedno z najlepszych!), a przewiezienie tego do Polski samolotem to byłoby nielada wyzwanie! Jeśli jednak kusi Was lot samolotem, z pewnością przyda Wam się informacja, jak dojechać z lotniska do centrum Budapesztu. Wystarczy wsiąść pod terminalem 2 w autobus 200E, a na stacji Kőbánya-Kispest przesiąść się w niebieską linię metra M3. I gotowe – jedziecie do centrum!

Pociąg: Intercity oferuje bezpośrednie połączenia do Budapesztu z Warszawy, Krakowa i Katowic – z tego co wyszukałem w sieci, ceny biletów zaczynają się od 39 €. Jeśli macie więcej informacji w tym temacie – koniecznie zostawcie komentarz pod wpisem!

Samochód: Tutaj również nie mogę się wypowiedzieć, więc jeśli Wy macie jakieś doświadczenia – skomentujcie ten wpis!

Autobus: Osobiście preferuję dojazd autobusem, co ma wiele zalet – mogę jechać nocą, przez co zmniejszają się koszty noclegów, mogę zapakować kilka ubrań do ogromnej walizki, a w drodze powrotnej zabrać tyle wina, ile tylko zechcę. Na trasach do Budapesztu prym wiedzie Flixbus – bez problemu dojedziecie z każdego większego polskiego miasta (czasem z przesiadką). Ceny bezpośredniego autobusu z Katowic zaczynają się od 35,99 zł, jednak czasem można trafić na prawdziwe okazje – raz udało mi się dojechać do budapesztu i wrócić za całe 20 zł 🙂

Gdzie nocować w Budapeszcie?

Ja wypróbowałem dwie opcje – wynajem mieszkania przy pomocy serwisu Airbnb i nocowanie w hostelu za pomocą serwisu Booking.com.

Airbnb to chyba najlepsza (choć nie najtańsza) opcja do nocowania. Za pomocą serwisu możecie wynająć mieszkanie bądź pokój bezpośrednio od właściciela. Jest to bardzo bezpieczne, bo po każdym pobycie właściciel jak i wynajmujący oceniają się wzajemnie, w związku z czym wiemy, czy dany nocleg jest w porządku. A rejestrując się w Airbnb z mojego linku polecającego otrzymacie nawet 138 zł zniżki na pierwszą podróż!

Airbnb nocowałem w Budapeszcie dwukrotnie. Za pierwszym razem wynająłem razem ze znajomą całe mieszkanie, co było bardzo komfortowe – dużo miejsca, własny pokój, w pełni wyposażona kuchnia – zmywarka i ekspres do kawy, pralka, deska do prasowania i żelazko. Samo mieszkanie znajdowało się na trzecim piętrze kamienicy, więc mieliśmy także do dyspozycji dziedziniec, na którym przesiedzieliśmy połowę każdej z nocy. Cały nocleg kosztował nas (po uwzględnieniu wszystkich rabatów) 374,90 zł, co daje nieco ponad 60 zł za noc za osobę.

Drugi wyjazd do Budapesztu odbyłem samotnie – wynająłem wtedy prywatny pokój w mieszkaniu, z własną łazienką. Pozostałe pomieszczenia (kuchnia, salon) były współdzielone z innymi lokatorami, choć nikogo wtedy nie spotkałem. Mój pokój był dosyć ciasny, ale na tyle komfortowy, że miło wspominam tamten nocleg. Wynajęcie kosztowało mnie 189,97 zł, co daje niecałe 95 zł za noc.

Planując trzecią podróż do Budapesztu, nocleg zarezerwowałem za pomocą serwisu Booking.com. Zatrzymałem się wtedy w dosyć urokliwym hostelu przy Placu Oktogon. Nocleg był niskobudżetowy – spałem wtedy we współdzielonym pokoju z 11 innymi osobami. Osobiście mi to nie przeszkadzało, choć nie każdy będzie chciał nocować w takich warunkach. Za tamten nocleg zapłaciłem 112 zł za trzy noce (niecałe 38 zł za noc).

Jak poruszać się po Budapeszcie?

Jeśli wybieracie się do Budapesztu na kilka dni i zamierzacie zwiedzać wyłącznie na piechotę – wybijcie sobie ten pomysł z głowy i przełóżcie gdzie indziej. Najlepsze atrakcje i zabytki są niestety trochę od siebie oddalone, więc warto zainteresować się transportem publicznym, który zawiezie Was wszędzie tam, gdzie potrzebujecie.

Komunikacja miejska w Budapeszcie jest bardzo dobrze rozwinięta – autobusy, tramwaje, trolejbusy, metro, szybka kolej miejska, pociąg wodny – i na wszystko obowiązują te same bilety! Większość biletów występuje wyłącznie w wersji normalnej (brak ulg dla uczniów, czy studentów). Pojedyczne bilety są dosyć drogie (350 HUF = 4,55 zł), dlatego o wiele bardziej opłaca się kupić bilet okresowy – dobowy (1650 HUF = 21,45 zł), 72-godzinny (4150 HUF = 53,95 zł) lub 7-dniowy (4950 HUF = 64,35 zł). Studenci posiadający legitymację ISIC mogą wykupić bilet miesięczny (!) za 3450 HUF (44,85 zł), co opłaca się choćby przy 3-dniowym pobycie.

BKK - automat biletowy
Źródło: livingnomads.com

Bilety kupicie w charakterystycznych, fioletowych automatach, które znajdziecie na stacjach metra, dworcach, przystankach autobusowych, czy tramwajowych. Możecie je także kupić w punktach oznaczonych jako BKK, a przy okazji zgarnąć papierową mapkę komunikacji miejskiej 🙂

Wracając do transportu – każdy środek komunikacji ma swój kolor. I tak autobusy są niebieskie, tramwaje żółte, linie metra 1-4 mają odpowiednio kolory: żółty, czerwony, granatowy, zielony, a szybka kolej miejska (linie 5-9) jest oznaczona kolorami: fioletowy, brązowy, pomarańczowy, różowy (linie 8,9). Wiem, że brzmi to skomplikowanie, ale po zapoznaniu się z mapą komunikacji miejskiej (najlepiej na żywo!) wszystko staje się proste i przejrzyste.

Jeszcze jedna ważna rzecz: nie warto podróżować na gapę. Z dwóch prostych powodów: jest to bardzo ciężkie – do autobusów i tramwajów należy wsiadać pierwszymi drzwiami i skasować bilet przy kierowcy lub okazać bilet okresowy (choć Węgrzy czasem wsiadają, jak chcą), a przy wejściach do metra czekają kontrolerzy i sprawdzają bilety. Poza tym budapesztańscy kontrolerzy ponoć (nie było dane mi to sprawdzić!) nie są zbyt wyrozumiali dla gapowiczów. Zatem nie zastanawiajcie się i kasujcie bilety!

A na koniec…

Toalety są płatne. Wszędzie. To był dla mnie ogromny szok. Toalety przy ulicach, w centrach handlowych, barach szybkiej obsługi. Możliwość skorzystania z WC kosztuje od 200 HUF (2,60 zł) wzwyż. Zdarzyło mi się trafić do toalety, w której liczono sobie 500 HUF (6,50 zł). Cena uświadomiła mi, że dam radę znaleźć inne miejsce. 😉

W metrze należy zachować odpowiednią kulturę – na ruchomych schodach należy stać po prawej stronie, lewa służy do wchodzenia/schodzenia. Gdy nadjeżdża pociąg, należy stać po bokach drzwi, by wysiadający mogli swobodnie opuścić pojazd. Możecie spróbować nagiąć te reguły, ale ostrzegam – nie chcecie, by jakiś Węgier Was okrzyczał 😀

Płacąc gotówką, na paragonach można znaleźć tajemniczo brzmiącą pozycję kerekítés, której wartość waha się pomiędzy -2 a 2 HUF. O co chodzi? To zaokrąglenie kwoty paragonu, ponieważ na Węgrzech najniższym nominałem jest 5 forintów. Trochę czasu zajęło mi odkrycie, o co chodzi! 🙂

Z podstawowych informacji to tyle! Zerknijcie też na wpisy o tym, co warto zwiedzić oraz gdzie warto zjeść!

P.S. Jeśli macie pytania – śmiało zostawcie komentarz!

KategorieWęgry
  1. Kamila says:

    Miałam starcie z kanarem, bo zapomniałam skasować bilet. Łatwo nie było, ale udało mi się go ubłagać i pozwolił mi skasować bilet w trakcie kontroli. Także lepiej kasujcie hahaha

  2. Magda says:

    Przydatny wpis, do wykorzystania przy najbliższej podróży (szczególnie jeśli chodzi o kwetie biletów na komunikacje)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *